niedziela, 13 lipca 2014

Kolorówka na wyjazdy!

 Witam was ponownie w notce tego typu. Tym razem chcę wam przekazać co zabieram na wakacje ale z kolorówki. 
 Na wszelkich wyjazdach wakacyjnych stawiam na lekki makijaż, dlatego nie mam dużo kosmetyków, które ze mną jadą. Jeśli chodzi o to co będę nakładać na całą twarz to jest to krem bb z under 20 odcień 02 naturalny. Jeżeli zdarzyło by się, że się nie wyśpię, na ratunek przybędzie mi korektor w płynie z miss sporty 001 light. W razie jakiś większych problemów ze skórą pod krem bb nałożę korektor pure nature zielono-różowy z oriflame. Cały makijaż należało by utrwalić i zmatowić pudrem very me no time for shine z oriflame. Dla podkreślenia oczu zabieram niebiesko-zieloną kredkę do oczu double trouble very me z oriflame oraz tusz do rzęs 2FX z oriflame. Na wyjazdach wakacyjnych stawiam na podkreślone usta, lekko czy mocno, wszystko jedno, aby były ładnie pomalowane, koniecznie na jakiś żywy kolor. Stąd też zabieram aż 7 produktów do ust. Zaczynając od błyszczyków, simple beauty mini, który daje piękny brzoskwiniowy kolor na ustach, kolejny błyszczyk to color trend start-up pink z Avon-u. Pomadka z avon w różowym kolorze z pomarańczowym pigmentem, idealna na lato. I wspaniałe trio, czyli trzy produkty, które prawie zawsze używam w tym samym zestawieniu. A są to: konturówka mini-me lip liner z miss sporty, pomadka very me z oriflame w różowym kolorze oraz baby lips cherry me z maybelline. I na sam koniec produkt nietypowy, mianowicie jest to błyszczyk Pink me perfect z oriflame. W zależności od ph ust przyjmuje on mniej lub bardziej intensywny kolor a gdy go nakładamy jest bezbarwny. Nietypowy produkt, ze względu na to, że jest błyszczykiem a ja bym go bardziej nazwała farbką, ponieważ wgryza się w usta, a mimo to zostawia lśniące wykończenie. 
 To by było na tyle, jeżeli chodzi o kolorówkę, myślę że nie jest tego dużo. Ja tym czasem zapraszam was do innych notek z serii wyjazdowej i się z wami żegnam, Papatki :*

sobota, 12 lipca 2014

Kosmetyczka wyjazdowa!

 Heej, witam wan w takim typowym wakacyjnym wpisie, mianowicie chciałam wam zademonstrować skład mojej kosmetyczki wyjazdowej. Jak już wiecie, lub nie, we wtorek wyjeżdżam na ok. 5 dniowe wakacje nad morze do Władysławowa. I już w poniedziałek jadę po południu do taty. Postanowiłam się spakować już dzisiaj, żeby niczego nie zapomnieć w pośpiechu, a przy okazji mam całą niedzielę wolną od wszelkich obowiązków. Pewnie jutro albo pojutrze, mimo że będzie napisana już dzisiaj, pojawi się notka o mojej walizce na ten wyjazd.
 Moja kosmetyczka to kuferek, kupiony kiedyś przez moją mamę w Avon-ie. Kuferek ma dwie kieszenie jedną dużą i drugą małą. W każdej z kieszeni jest mała odgrodzona siateczką "strefa", w którą też można coś włożyć.
 Do małej kieszonki włożyłam produkty w 75 ml tubkach. (gdybym włożyła jeszcze tubkę, która ma 150 ml i też ze mną jedzie, zwyczajnie nie zamknęłaby się kieszeń) Zatem w tej kieszeni znalazły się trzy produkty. Dwa kremy (jeden do rąk, drugi do nóg) oraz pasta do zębów. Do kieszonki oddzielonej siateczką włożyłam wsuwki do włosów i szczoteczka do zębów. Krem do rąk, który ze sobą zabieram to krem nawilżający z oliwką. Krem do nóg to feet up Aromatic Summer, krem ma piękny, relaksacyjny zapach. Ostatnia rzecz w tej kieszeni to pasta wybielająca Optifresh. (wszystkie kosmetyki są z oriflame)
 W dużej kieszeni znajduje się prawie cała pielęgnacja oraz, tu zaskoczenie, jeszcze jedna kosmetyczka, tym razem z kolorówką. Może najpierw omówię zawartość całej kieszeni pomijając kosmetyczkę z kolorówką, którą omówię w następnym wpisie. Zbierając kosmetyki, do spakowania, aby o niczym nie zapomnieć przeanalizowałam całą swoją poranną i wieczorną pielęgnację. Na początek trzeba było zapakować to co jest potrzebne rano. Więc już na sam początek trzeba było odłożyć do spakowania żel do mycia twarzy, ten którego aktualnie używam, mianowicie pure nature z ekstraktami z granatu i jagód acai z oriflame. Na takie wyjazdy lubię zabierać kosmetyki, które są na wykończeniu, wtedy nie trzeba zabierać ich z powrotem. Dlatego w mojej kosmetyczce znalazły się dwie kulki i jeden dezodorant. Dezodorant FA NutriSkin Care & Fresh, który jest już na wykończeniu. Pierwsza z kulek to Nivea dry comfort a druga to oriflame London, biorę dwie tylko dlatego, że ta z oriflame ma piękny zapach ale nie do końca chroni przed potliwością w upalne dni, za to ta z Nivea bardzo dobrze sobie z tym radzi ale ma taki mocno kremowo-mydlany zapach. W ciągu dnia, czyli podczas pobytu na plaży w ruch będzie szło masło kakaowe z ziaji. W małej buteleczce po mgiełce mam przelany tonik, jakiś z oriflame, pewnie też go będę używała nie tylko przy wieczornej rutynie ale również w ciągu dnia dla ochłodzenia się. Będąc przy wieczornej rutynie, nie można zapomnieć o prysznicu i tutaj ponownie w celu wykończenia zabieram żel pod prysznic playboy play it lovely. Do pielęgnacji włosów zabieram szampon Strenght Fortifier Shampoo z oriflame, oraz odżywka bez spłukiwania z kwiatem bzu i jabłkiem w mgiełce, z oriflame. Do pielęgnacji twarzy zabieram również 3w1 z Under 20. W celu zmycia makijażu, który się może pojawić na mojej twarzy popołudniami, kiedy nie będzie mi groziło rozmazanie się, zabieram jednofazowy płyn do demakijażu z ziaji. Zabieram ze sobą piankę do golenia z Isany o zapachu brzoskwini oraz maszynkę do golenia bic lady.
 I to byłaby już cała zawartość kosmetyczki. Ja wam życzę wspaniałych wyjazdów i szykuję się dalej do swojego, Papatki :*

czwartek, 10 lipca 2014

Czerwcowy haul


Witam was drogie dziewczyny. Dzisiaj przychodzę do was z takim małym, zbiorczym haulem z czerwca i początku lipca.
  Zacznę może od tego co kupiłam ostatnio, a mianowicie strój kąpielowy, kupiony na bazarze oraz japonki z pepko.


  W zeszłym tygodniu odwiedziłam drogerię Rossmann, w której kupiłam maszynkę do golenia, bic lady. I do zestawu piankę o zapachu brzoskwiniowym z Isany.
 Pod znakiem wakacji konieczne było dla mnie masło kakaowe z ziaji. Te w małym opakowaniu, myślę że spokojnie mi wystarczy. Nawet jeśli miałoby mi go zabraknąć to nie byłby to duży wydatek, bo masełko kosztuje ok. 3,50 zł.
  W moje posiadanie dostała się również konturówka do ust z miss sporty, mini-me lip liner numer 050 Red red wine. Konturówka chociaż ma ciemny kolor pasuje do mojej ulubionej szminki z oriflame. 

  Pod koniec czerwca doszła do mnie paczka z oriflame. Dla mnie były tylko dwie rzeczy. Mianowicie antyperspirant do stóp feet up. Zamawiałam go już z myślą o pielgrzymce, bo czasami się śpi w miejscach gdzie nie ma możliwości obmycia się, zdarza się to rzadko, ale się zdarza. Fajnie się tego dezodorantu używa rano przed wyjściem, na stopy ale i do środka buta.
 Zamówiłam również wybielającą pastę do zębów, której jak ją zużyję lub gdy będę w połowie jej używania zrecenzuję. Pasta kosztowała 8,50 zł. więc myślę, że fajna cena jak za pastę do zębów, która ma wybielać.
  We wtorek przed zakończeniem roku szkolnego byliśmy na ostatniej mini wycieczce do kina. Takie wyjazdy nie mogą obyć się bez długich spacerów po galerii handlowej i oczywiście tradycyjnie zakupów.  Oczywiście musiałam odwiedzić organique gdzie kupiłam długo wypatrywany przeze mnie kominek za 10 zł. oraz lawendowy wosk z yankee candle za 8 zł.

 Żadne moje wyjście gdzieś do miasta czy do większego czy do mniejszego nie może obejść się bez wizyty w rossmanie. Potrzebny był mi korektor płynny i znalazłam ten idealny, czyli miss sporty liquid concealer w kolorze 001 light.
  To by było na tyle jeśli chodzi o moje zakupy w ostatnim czasie. Ja kończę już tego posta i zaczynam wymyślać temat na kolejnego. A może wy mi podacie temat na kolejną notkę ? Na razie się z wami żegnam, PAPA :* . 

wtorek, 1 lipca 2014

Ulubieńcy maja i czerwca.

 No witam was dziewczęta. :) Przepraszam za to, że na początku czerwca nie było ulubieńców tak jak obiecywałam. Zwyczajnie mało produktów mnie zaskoczyło w maju. W czerwcu też nie było szału ale już trochę tego było. Też nie bardzo chciałam wam pokazywać coś co zwyczajnie przewijało już się często wcześniej.
 1.Włosy.
  W tej kategorii mam dwóch ulubieńców. Pierwszy jest trochę zadziwiający i niestandardowy, mianowicie jest to fryzura kokarda, którą miałam na swojej głowie 13.06.14 na balu gimnazjalnym.
  Pod numerkiem drugim kryje się suchy szampon zwiększający objętość HairX oriflame. Szampon nie jest najlepszym jakiego używałam ale jest całkiem zadowalający. Ważne, że dodaje objętości, a na tym mi najbardziej zależało.
 2.Makijaż. Twarz.
  Pierwszym kosmetykiem w tej kategorii, totalnym ulubieńcem zostaje korektor podwójny ale tylko zielony z tego duetu. Będzie to znów oriflame, Pure nature, purifying corrective stick
  W ciągu ostatnich dwóch miesięcy nie używałam podkładu, dlatego go tutaj nie znajdziecie. Za to dzień w dzień używałam pudru matującego. Very me no time for shine
 3.Oczy.
  W ostatnich miesiącach miałam zawsze rano wenę na dokładniejsze malowanie się, w wyniku czego używałam rano zalotki. Niby to taka mała rzecz ale jednak.
 Moim kolejnym ulubieńcem jest kredka very me double trouble z oriflame zielononiebieska. To wszechobecne ciepło mnie zwyczajnie zainspirowało i pociągnęło do tego aby dodawać do makijażu trochę kolorku. 
 Następnym ulubieńcem jest tusz do rzęs 2FX overblack mascara z oriflame. Tusz ten daje piękny efekt wydłużonych i zagęszczonych rzęs.
 4.Usta
  W tej kategorii mam trzech ulubieńców. Pierwszy z nich to produkt do pielęgnacji ust i nikogo chyba nie zdziwi to, że będzie nim lip butter z nivea o smaku karmelu. Już mówiłam o tym masełku i wtedy też je zachwalałam :)
  Kolejnym kosmetykiem jest pomadka very me lipmania z oriflame. O tej pomadce też się dużo nie będę rozpisywać, może kiedyś zrobię oddzielny post na temat produktów do ust. Pomadka ma piękny różowy kolor a na ustach daje czasami efekt lekko czerwonej. 
  Ostatnim już ulubieńcem ostatnich miesięcy jest baby lips cherry z maybelline. Szczerze powiedziawszy jest to mój pierwszy kosmetyk z maybelline, ale jestem pewna, że nie ostatni. :)
To byłoby na tyle, napiszcie mi jakich wy macie ulubieńców. 
Ja już otwieram nowy post i piszę następną notkę.
PAPA :*