sobota, 17 maja 2014

Ćwiczenia i dieta

Siemanko :-) Od pewnego czasu próbuję ponownie wprowadzić do swojego planu dnia ćwiczenia. Jak narazie mi się to udaje. Ćwiczenia wykonuję najróżniejsze, staram się tylko, żeby były skoncentrowane na wyznaczone partie ciała. Staram się codziennie jeździć na rowerze. Chociaż coraz częściej plany krzyżuje mi pogoda, wieczne ulewy i wiatr. Na szczęście jeżdżę na rowerze do szkoły i na majowe co już po nadchodzących wakacjach się skończy bo nie będę dojeżdżała 10 kilometrów na rowerze do szkoły. Będę zatem musiała jeździć na rowerze po szkole i w weekendy, a kiedy będzie lepsza pogoda będę biegać. Z pewnością będę więcej ćwiczyć w wakacje. Zero nauki, obowiązków, masa wolnego czasu, więc będzie czas na ćwiczenia, a gdy będzie cieplej będą dawały więcej efektów, bo tkanka tłuszczowa będzie pod wpływem ciepła i w wyniku wysiłku fizycznego, szybciej znikać.
Co do diety. Moja polega na ograniczeniu spożywania tłustych i unikaniu smażonych potraw, fast foodów, chipsów oraz napoi gazowanych i z wysoką zawartością cukru. Myślę, że jest to lepsza forma diety niż wykluczanie wszystkiego ze swojej diety w stylu mięso, chleb biały itp.
Dużo osób, które są na diecie lub planują na nią przejść powinny wiedzieć o tzw. cheat day. Polega to na tym, że jednego dnia w tygodniu jemy to co nam się żywnie podoba. Ja taki dzień mam w piątki i środy, żeby nie wprowadzać sobie rygorystycznych zasad i tym samym nie zniechęcać się do diety. Z czasem taki dzień będę miała tylko jeden.
 Jeżeli chodzi o bieganie czy jazdę na rowerze bardzo przydatną aplikacją jest endomondo, która mierzy nam czas w jakim pokonujemy dystans oraz ile kalorii spalamy. Można się z niej dowiedzieć również takie informacje jak średnia prędkość czy tempo w jakim biegaliśmy bądź też jeździliśmy.
I to chyba jest wszystko o czym wam chciałam napisać. O ćwiczeniach pisałam, o diecie również. Jeszcze na zakończenie dodam, że nie jestem ekspertem, dzielę się z wami tylko tym co sprawdza się u mnie i tym co ja stosuję. Taki styl życia "stosuję" już od około roku i naprawdę schudłam, spodnie które były na mnie ciasne teraz są za luźnie. Dodam, że od czwartej klasy czyli już 6 lat nie używam soli ani cukru. Aha i jeszcze dodam, że na moją utratę wagi i centymetrów wpłynęła również pielgrzymka, jednak jak się idzie 30-40 a nawet dwa dni 50 km. w spiekocie dnia, a temperatura sięgała nawet 40°C i ze zmęczenia się jadło bardzo mało zarem też się chudło.
To na tyle więcej nie mam do napisania w tym temacie, jak już mówiłam ekspertem nie jestem. Takim pozytywnym akcentem się z wami żegnam. Papa :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz